Liczba wyświetleń w ostatnim miesiącu

sobota, 14 marca 2015

Od początku.

Dziś postanowiłam opowiedzieć Wam o mojej walce z życiem. Ostatnio odkryłam coś co pomaga mi zapomnieć o wszystkim. Mianowicie jest to sport. Dokładniej tak zwany crossfit. Kiedy dowiedziałam się, że moje dni są policzone, że każda sekunda w moim życiu może być tą ostatnią postanowiłam ruszyć dupe z kanapy, fotela czy łóżka i pójść "coś" zrobić. Na początku nie wiedziałam czym to "coś" ma być. Ale bardzo szybko dochodziło do mnie coraz więcej informacji o takim wysiłku siłowym. Pierwszą moja myślą było "o boże, co to jest?". Jednak zdecydowałam się tam iść i chociaż spróbować. Po pierwszych zajęciach (jakieś dwa miesiące temu) leżałam na podłodze w wielkiej hali modląc się by mój organizm prawidłowo oddychał, by moja krew mogła krążyć swobodnie. Dałam z siebie wszystko na pierwszych zajęciach. *skoki na box, liny, skakanka, drążek, przysiady, brzuszki, młot i pompki*. To wszystko było dla mnie nowe. Sama miałam mieszane uczucia do tego typu aktywności. Jednak mam cudowną przyjaciółkę która zaczynała ze mną. To ona na początku mnie tam ciągła kiedy ja już nie miałam ochoty, chciałam tylko zostać w domu. Pisała, dzwoniła i męczyła mnie "Ri rusz swoją dupe i chodź". Dzięki niej teraz nie wyobrażam sobje innych wieczór środowych i piątkowych jak pójście na trening i męczenia się do granic możliwości. Zaczęłam tez spalać niepotrzebne kilogramy i wyrabiać sobie mięśnie przez co teraz czuję się dużo lepiej. Niżej podaje link do tabaty (ćwiczeń które wykonujemy na koniec każdych zajęć): 
https://m.youtube.com/watch?v=cKSX3VCOCy0

A czy Wy wiedzie jak spiewa Wasz Bóg? Mój tak:
https://m.youtube.com/watch?v=fahr069-fzE

czwartek, 12 marca 2015

Początek wszelkich zmian jest w Tobie.

Zaraz na początku życia ktoś powinien nam powiedzieć, że umieramy. 
Może wtedy żylibyśmy pełnią życia w każdej minucie każdego dnia!
Michael Landon

Może właśnie tak powinno być? Może powinni Nam powtarzać, że i tak umrzemy? Od samego początku powinni Nas uświadamiać, wtedy było by łatwiej pogodzić się z odejściem bliskiej osoby a może i z wyrokiem własnej śmierci. Większość ludzi chyba wypiera takie wiadomości nie dopuszczając tego do siebie. Przynajmniej ja tak mam. Zamykam się na świat, na to co mnie otacza i za wszelką cenę nie chce myśleć o tym co się stało. Po jakimś czasie zaczyna docierać do mnie to wszystko. Nie wiem czemu mój organizm tak funkcjonuje. Od zawsze tak było i pewnie będzie. 
Mimo tego wszystkiego powinniśmy cieszyć się życiem. Cieszyć się chwilą i chłonąć ją każdą komórką ciała. Nie martwić się problemami. Żyć z całych sił i uśmiechać się do ludzi.

"Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam"

wtorek, 10 marca 2015

Pobiliśmy pierwszy tysiąc! mam nadzieję,że będą kolejne

A może dziś porozmawiajmy o miłości? 

Czym jest dla Nas miłość? Kim jest dla Nas druga osoba?
Czy kochamy dla siebie czy dla innych?
Czy można żyć bez miłości tak po prostu?
Jaki jest ideał naszej drugiej połowy? *jeżeli tak owy istnieje*
Przypuszczam, że każdy z Nas ma jakiś ideał.
Ale czy w życiu o to chodzi? Nikt przecież nie jest idealny. Każdy ma swoje wady, które chowa przed całym światem. A to tylko od Nas zależy kogo wpuścimy do naszej małej przestrzeni i pozwolimy poznać mu te wady. Będziemy wtedy wiedzieć, że ta osoba nie zostawi Nas.  Nawet wtedy gdy dowie się, że pierdzimy w nocy, chrapiemy albo ślinimy się na poduszkę * ^^ *. Poszukujmy osoby która uzna to za uroczą małą niedoskonałość. Z którą będziemy mogli śmiać aż do łez. Taką która zawsze pomoże nam w każdej sytuacji i będzie wiernie trwać. A puste ideały powinniśmy odstawić na bok.


"Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu". - kolejny piękny cytat z serii "to że masz otwarte oczy nie znaczy, że patrzysz"



niedziela, 8 marca 2015

Odważ się być szczęśliwym

Rok to 365 dni,
8 784 godziny,
527 040 minut,
31 622 400 sekund.

Właśnie minęło 15 z nich.

Każdej sekundy umierają na ziemi dwie osoby.
Na ich miejsce rodzą się w tym czasie kolejne cztery.
Ja i Ty też umrzemy, i to właśnie czyni z nas szczęściarzy.
Większość ludzi nigdy nie umrze, ponieważ większość osób nigdy się nie narodzi.
Osób, które mogły by być teraz na TWOIM miejscu, ale w rzeczywistości nigdy nie przyjdą na świat, osób które nigdy się nie narodzi jest z pewnością więcej niż ziaren piasku na pustyni.
W śród nich są poeci wspanialsi od Szekspira, i uczeni więksi od Newtona. Wiemy to, ponieważ liczba możliwych sekwencji ludzkiego DNA, znacznie przewyższa liczbę ludzi, rzeczywiście żyjących. Świat jest niesprawiedliwy, ale cóż. To właśnie tutaj się znaleźliśmy.
Ty i ja
Zbyt często zapominamy że życie to coś nieskończenie fascynującego, zapominamy że nasze istnienie dla świata to zaledwie mrugnięcie. Zapominamy jak ważna jest każda sekunda którą mamy. Żyjemy w ciągłym biegu, nieustannie za czymś goniąc, lecz ciągle odnajdujemy czas na nudę. W całym tym zbiorowym obłędzie, wyścigu donikąd, tak często tracimy motywację do życia.  Do robienia tego, co szczerze kochamy. Dorastając, wycofujemy się z naszych ambicji, celów, skazujemy na śmierć nasze marzenia.  Zapominamy że celem naszego istnienia jest wyrażanie siebie. Odnalezienie własnego celu. Zbyt często, tak wielu z nas wyraża sprzeciw. Sprzeciwiamy się swoim nierealnym marzeniom, sprzeciwiamy się własnym emocją, uczuciom, własnemu sercu. Gasimy tlący się w nas ogień. Wstydzimy się tętniącego w nas życia, która chce pokazać, wykrzyczeć swą obecność światu! Tracimy nasze szczęście goniąc. Chodzimy do pracy, której nie cierpimy. Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy, za pieniądze, których nie mamy, usiłując zaimponować ludziom, których nie lubimy. Udając kogoś, kim nie jesteśmy.
Czekamy w kolejkach, ulicznych korkach, czekamy na umówione spotkanie, czekamy na urlop, na lepszą posadę, czekamy aż dorośniemy, czekamy aż dorosną nasze dzieci, czekamy na istotny związek, czekamy na sukces…..
Czasem czekamy przez całe nasze życie.
Czekamy zamiast zacząć po prostu ŻYĆ.
Boimy się tego co mamy. Boimy się życia, które tętni w każdym atomie naszego ciała. Przerażają nas zmiany, jednak atomy, które budują Cię w tym właśnie momencie, nie są tymi samymi atomami, które były częścią Ciebie zaledwie 10 lat temu.
Zmiana jest nieodłącznym elementem naszych istnień. Musimy ją zaakceptować. Musimy przestać się bać, wyrwać się z kajdan lęku, Bo to czego pragniemy najbardziej, to to czego najbardziej się boimy.

Odważ się być sobą, Odważ się robić to co kochasz. Odważ się kochać, odważ się spełniać swoje marzenia, odważ się iść głosem własnego serca, Odważ się być szczęśliwym.

sobota, 7 marca 2015

Trochę z sensem.

Zacznijmy od tego że za mną kolejny tydzień szkoły. Od tygodnia mamy też już marzec. Jest to najpiękniejsza pora roku wg mnie *tak samo jej kwiecień*. Słoneczko zaczyna świecić i ocieplać nasze serduszka. Nasze życie nabiera sensu, ptaki zaczynają swoje przepiękne pieśni a kwiaty budzą się do życia po długiej zimie. Myślę, że pierwsze promyki słoneczka są dla Nas najważniejsze. Przypominają one o chwilę z tamtego ciepłego roku, z tamtego lata. Wracają wspomnienia, ciepłe i gorące. Czujemy, że już nie długo lato. Które pewnie będzie szalone i pełne śmiechu tak jak tamte. Ale czy nie powinniśmy żyć teraźniejszością przecież lato i tak przyjdzie. Dlaczego większość z Nas teraz nie wyjdzie na dwór, na spacer kiedy tak pięknie świeci słońce? Nie wystawi twarzy w jego stronę i nie przestanie myśleć o problemach, a zamiast tego zacznie delektować się ciepłem jakie wysyła świat? Dlaczego ludzie nie umieją słuchać śpiewu ptaków, dlaczego nie umieją docenić tego co daje im natura? Dlaczego nie znajdą chwili czasu dla siebie i tylko siebie? By wyjść nawet na balkon? Wznieść się poza ten cały szum miasta i posłuchać samych siebie? Odpowiedź jest tak banalna. Większość z Nas nie ma czasu. Pędzi wraz z tłumem w tą samą stronę. Nie wychodząc z szeregu. Bojąc się zwróci na siebie uwagę. Większość z Nas pędzi po prostu bezmyślnie.
W tym tygodniu znalazłam chwilę by wyjść na balkon i posiedzieć na nim. Siedzieć... Tak po prostu siedzieć.

Doceń tę chwilę, ponieważ już nigdy ta sama chwila Cię nie odnajdzie.

wtorek, 3 marca 2015

Pobijacie sami siebie na wyświetleniach!

Dziękuję, że jest Was już tak wiele. za niedługo dobijemy do 200 wyświetleń mojego bloga! jest to dla mnie coś naprawdę takiego wow. Ale koniec podziękować czas wyklepać coś na temat moich przemyśleń na tym blogu.

Czy każdy z Nas ma swojego anioła?
Który go chroni przed złem czy chorobami?
A może nie chroni? Ale pomaga przeżyć życie jak najlepiej, podpowiada, daje wskazówki?
Czy wg istnieje taka moc? Czy Nasze życie tylko w Naszych rękach?
Myślę, że Naszymi pierwszymi aniołami są rodzice, rodzic albo opiekun. Są od naszych urodzin aż do ich śmierci. Kochają Nas, troszczą się i oddaliby wszystko za nasze szczęście. Ale aniołów może być wiele. Każdy z Nas ma osobę na która może liczyć, która zawsze wysłucha i pomoże. Przynajmniej powinniśmy mieć . Jeżeli jej nie mamy ... no cóż jesteśmy po prostu biedni. *i nie, nie chodzi tu o pieniądze tylko o miłość, której każdy z Nas powinien w życiu doświadczyć, a przynajmniej móc jej chodź trochę poczuć* Moim największym aniołem uważam jednak moją babcię. Gdy do Niej idę wiem, że zawsze wszystko mogę Jej powiedzieć, że przejmie się każdą moją sprawą i doradzi co powinnam zrobić, a gdy nie będzie wiedziała co powiedzieć po prostu usiądzie ze mną w ciszy. Więc na pytanie "czy anioły istnieją?" odpowiem bez chwili zastanowienia się TAK! Istnieją i każdy go ma. Większego, mniejszego, grubszego czy chudszego. Każdy z Nas ma kogoś takiego kto przy nas czuwa. Myśli o Nas i chce dla Nas jak najlepiej. Trzeba po prostu otworzyć oczy i spojrzeć. A to bywa najtrudniejsze. Zobaczyć to co jest przed Nami. Zobaczyć świat, takim jakim naprawdę jest! A nie wyimaginowany przez umysł.

Otwórz oczy i spójrz!- wydaje się to takie proste.Ale czy i Ty patrzysz na świat i widzisz go, takim jakim jest?

niedziela, 1 marca 2015

ponad 50 wyślietleń w jedną noc!

Dziękuję Wam bardzo za takie wsparcie. Nie liczyłam na tyle wyświetleń. Spodziewałam się raczej zobaczyć tu z 5 jakichkolwiek wejść jak nie mniej. Niestety nie wiem czy to co tu wylewam podoba Wam się czy więcej tu po prostu nie wejdziecie. Nie zostawiliście żadnego znaku życia. "hej Ri przestań pisać te lamenty nie podoba nam się" albo coś w tym stylu. Żadnych pytań też nie dostałam więc w tym poście po prostu Wam podziękuję! *ukłon* Więc jeszcze raz! Ogromne dzięki za to że czytacie moje wypociny.